Witam, chciałbym przedstawić Państwu wszystkie szczegóły całej sytuacji. 6 lutego zwróciłem się do mojego przyjaciela Tomasza Oskwartka z prośbą o pomoc w wykonaniu zdjęć na prośbę Ewy Zimorskiej, która chciała wystawić swój samochód na sprzedaż. Nie prosiłem o pomoc z jakiegoś powodu.
7 lutego Tomasz Oskwarek zadzwonił do mnie, żeby powiedzieć, że nie będzie mógł przyjechać w niedzielę, jak planował, ale 7 lutego Tomasz wrócił do domu po godzinie 12:00, przyjechał do mnie, wziął kluczyki do samochodu, który Ewa Zimorska zostawiła w moim mieszkaniu i wyjechał samochodem z garażu, w którym stał zaparkowany od poniedziałku, do garażu, w którym stał samochód nr 3. pracować i zdobywać ubrania. Kiedy Tomasz Oskwarek robił zdjęcia, mnie nie było na miejscu zdarzenia, podszedłem do niego, gdy robił zdjęcia, po chwili podjechał radiowóz i w tym momencie Tomasz siedział w samochodzie i robił zdjęcia, ja stałem obok niego, w trakcie rozmowy policja otrzymała informację, że samochód nie jest moją własnością, tylko pani Ewy Zimorskas. Ale policja od początku zaczęła mnie naciskać, że to mój samochód. Biorąc pod uwagę, że w bagażniku znajdowały się moje ubrania, które zabrałem z pracy i których nie miałem przy sobie, planowałem to zrobić po zrobieniu zdjęć. A kiedy Ewa poprosiła mnie o posprzątanie samochodu, zostawiła tam odkurzacz, kilka żarówek do wymiany i jakiś komputer, aby sprawdzić, czy po ich wymianie w samochodzie nie pojawiły się jakieś błędy. Ten samochód nie był i nie jest moją własnością, Pani Ewa Zimorska, ona ma tylko ubezpieczenie tego samochodu i wszystkiego co do niego należy, dodatkowo ma kredyt w banku, który wzięła na jego zakup, ja nie mam z tym nic wspólnego.
Co więcej, 7 lutego mnie nie było w samochodzie i nie miałem przy sobie kluczyka do samochodu, jak twierdzi policja, a on był jedyną osobą w samochodzie, nawet gdy radiowóz podjechał do niego, to nie ja dałem mu kluczyk, ale Tomasz Oskwarek, gdy był w samochodzie, włożył go i zrobił zdjęcia Tomasza w samochodzie, a także po jego uruchomieniu. Potem policja wyjęła go z samochodu, ale nie jest to to, co twierdzi, że ja mu dałem. To nieprawda, nie miałem przy sobie kluczyka do tego samochodu i nie dałem go policji. Można to potwierdzić na podstawie kamer w radiowozie i kamer, którymi dysponuje policja. Okazało się, że mnie nie było w samochodzie i nie miałem do niego kluczyków, tylko stałem obok niego i twierdziłem, że to ja zrobiłem zdjęcia. Nie zabrałem ubrań roboczych z bagażnika samochodu. Zapewniam jeszcze raz, że nie jestem właścicielem tego pojazdu, jedyne co z nim robię to to, że pożyczyłem go, aby odebrać swoje ubrania. Tomasz Oskwarek zgodził się skontaktować z nim, aby potwierdzić i opowiedzieć mu, jak wygląda cała sytuacja. Co więcej, gdy Tomasz po prostu powiedział o tym policji i pokazał im, gdzie zostawił kluczyki do samochodu, kazali mu opuścić miejsce zdarzenia. Proszę o pomoc
7 lutego Tomasz Oskwarek zadzwonił do mnie, żeby powiedzieć, że nie będzie mógł przyjechać w niedzielę, jak planował, ale 7 lutego Tomasz wrócił do domu po godzinie 12:00, przyjechał do mnie, wziął kluczyki do samochodu, który Ewa Zimorska zostawiła w moim mieszkaniu i wyjechał samochodem z garażu, w którym stał zaparkowany od poniedziałku, do garażu, w którym stał samochód nr 3. pracować i zdobywać ubrania. Kiedy Tomasz Oskwarek robił zdjęcia, mnie nie było na miejscu zdarzenia, podszedłem do niego, gdy robił zdjęcia, po chwili podjechał radiowóz i w tym momencie Tomasz siedział w samochodzie i robił zdjęcia, ja stałem obok niego, w trakcie rozmowy policja otrzymała informację, że samochód nie jest moją własnością, tylko pani Ewy Zimorskas. Ale policja od początku zaczęła mnie naciskać, że to mój samochód. Biorąc pod uwagę, że w bagażniku znajdowały się moje ubrania, które zabrałem z pracy i których nie miałem przy sobie, planowałem to zrobić po zrobieniu zdjęć. A kiedy Ewa poprosiła mnie o posprzątanie samochodu, zostawiła tam odkurzacz, kilka żarówek do wymiany i jakiś komputer, aby sprawdzić, czy po ich wymianie w samochodzie nie pojawiły się jakieś błędy. Ten samochód nie był i nie jest moją własnością, Pani Ewa Zimorska, ona ma tylko ubezpieczenie tego samochodu i wszystkiego co do niego należy, dodatkowo ma kredyt w banku, który wzięła na jego zakup, ja nie mam z tym nic wspólnego.
Co więcej, 7 lutego mnie nie było w samochodzie i nie miałem przy sobie kluczyka do samochodu, jak twierdzi policja, a on był jedyną osobą w samochodzie, nawet gdy radiowóz podjechał do niego, to nie ja dałem mu kluczyk, ale Tomasz Oskwarek, gdy był w samochodzie, włożył go i zrobił zdjęcia Tomasza w samochodzie, a także po jego uruchomieniu. Potem policja wyjęła go z samochodu, ale nie jest to to, co twierdzi, że ja mu dałem. To nieprawda, nie miałem przy sobie kluczyka do tego samochodu i nie dałem go policji. Można to potwierdzić na podstawie kamer w radiowozie i kamer, którymi dysponuje policja. Okazało się, że mnie nie było w samochodzie i nie miałem do niego kluczyków, tylko stałem obok niego i twierdziłem, że to ja zrobiłem zdjęcia. Nie zabrałem ubrań roboczych z bagażnika samochodu. Zapewniam jeszcze raz, że nie jestem właścicielem tego pojazdu, jedyne co z nim robię to to, że pożyczyłem go, aby odebrać swoje ubrania. Tomasz Oskwarek zgodził się skontaktować z nim, aby potwierdzić i opowiedzieć mu, jak wygląda cała sytuacja. Co więcej, gdy Tomasz po prostu powiedział o tym policji i pokazał im, gdzie zostawił kluczyki do samochodu, kazali mu opuścić miejsce zdarzenia. Proszę o pomoc